Westchnęłam cicho. Co za głupie dzieciaki. Skąd pomysł, żeby przyzywać duchy? To przecież oczywiste, że nic dobrego z tego nie będzie. Poprawiłam koc na kolanach.
- Może przestanie - stwierdziłam zerkając na niebo i wstając - To w końcu jeszcze dwie godziny
- Ta...
Weszłyśmy do domu. Zniknęłam na chwilę w kuchni, by po chwili podsunąć jej gorącą czekoladę.
Podziękowała uśmiechem i przeszłyśmy do pokoju z mapami i bronią.
- Wiadomo co go zabiło?
- Jeszcze nie, dowiemy się na miejscu
***
Narzuciłam na ramiona cienką, czarną narzutkę i spojrzałam w lustro. Patrzyła na mnie rudowłosa dziewczyna. Ubrana w mocne buty(z włożonym tam niewidocznym sztyletem), czarne dżinsy, podkreślające długie nogi, ciemnozieloną koszulkę bez rękawków i wymienioną wcześniej narzutką do połowy uda. Odwróciłam wzrok i wyszłam na ganek do czekającej już Rose.
- I widzisz? Przejaśniło się - rzuciłam
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz